Był to studencki wyjazd do drogiego kraju, więc wszystkie chwyty były dozwolone – autostop, namiot, CouchSurfing oraz jedzenie w puszkach z Polski. Ludzie, którzy podwozili nas na stopa byli niesamowicie uczynni i nieraz nadkładali drogi, żeby nas tylko podwieźć. Norwegia miło nas przyjęła.

Przed wyjazdem czytaliśmy, że namiot można rozbić wszędzie, chyba, że pole, czy łąka są ogrodzone.

„Yupii” – pomyśleliśmy i zamówiliśmy namiot, śpiwory i karimaty.

„Przecież tutaj wszystko jest ogrodzone” – pomyśleliśmy taszcząc ciężkie plecaki któryś już kilometr, drogą, którą absolutnie nikt nie jechał. Na szczęście po czasie spotkaliśmy miłe panie, które w tym regionie uprawiały Nordic Walking. Gdy nas zobaczyły, zaczęły krzyczeć, że nas podwiozą. Specjalnie pojechały w drugą stronę, żeby nas zawieźć do najbliższego kempingu.

Poznaliśmy tam bezrobotnego, który dostaje duży zasiłek od państwa. Mówił nam, że cieszy się z faktu, że jego kraj- Norwegia – daje mu więcej, niż zabiera w podatkach. Wiedzie szczęśliwe życie: weekendy spędza w swoim kamperze, w czasie wolnym rzeźbi w drewnie. Chyba nas polubił, bo następnego dnia zawiózł nas pod wodospad, do którego planowaliśmy się dostać. Wcisnął nam kiełbasę w ręce i kazał na siebie uważać.

 

Norwegia – Manafossen

Obejrzeliśmy wodospad. Potem szło się pod górę i po skarpie przy pomocy łańcuchów. Na górze ukazał się widok na prześliczną dolinkę. Po lewej płynęła krystalicznie czysta rzeka, w której znajdowały się duże, białe kamienie, niedaleko drewniany domek i pasące się owce, a po obu stronach masywy skalne, które tworzyły z tych elementów wąwóz. Zeszliśmy tam, zostawiając za sobą ludzi i przygoda się zaczęła.

wodospad Manafossen

wodospad Manafossen

Lysefjorden

Trasa Manafossen – Lysebotn

Ciekawy trekking, trochę jak z bajki. Nie było prostej trasy, jednolitego szlaku, którym się podążało, a za to można było napotkać wiele atrakcji po drodze. Np. rzeka w pewnym miejscu zasypana była kamieniami i trzeba się było wdrapywać, żeby dostać się na drugą stronę.

trekking w Norwegii

Małe czerwone „T” oznaczało trasę. Często namalowane było na losowych kamieniach, tak małych, że można by je przemieścić niechcący kopniakiem.No i się zgubić, co zdarzyło nam się kilkukrotnie.

trekking Norwegia

Po drugiej stronie rzeki, trasa wiodła zboczem góry, gdzie pod stopami spływały małe strumyki, z których można było zaczerpnąć wodę do butelek. W oddali na wprost przed nami, widać było jezioro, które mieliśmy obejść z przeciwnej strony.

Odległości na tej trasie miały miały tę magiczną właściwość, że się mnożyły. Na każdą czasową odległość podaną na tablicach, przypadały co najmniej dwie takie jednostki w rzeczywistości. W pewnym momencie zaczęliśmy się bać, że spóźnimy się na samolot.

Gdy dostrzegliśmy pierwszy kawałek terenu, który był co prawda pochyły, ale nie kamienisty, rozbiliśmy namiot. Rozstawiliśmy wszystko praktycznie po ciemku.(Była coś koło w pół do dwunastej; tam później zachodzi słonce). Weszliśmy szybko do namiotu, dopasowaliśmy nasze ciała do rosnących pod spodem kęp, tak by za bardzo nie przeszkadzały i zasnęliśmy zmęczeni.

wycieszka pod namiot w Norwegii

Trekking w Norwegii – dzień drugi

Rozsunęliśmy wejście do namiotu i odkryliśmy dwie rzeczy: Po pierwsze cudowny widok na dolinę, po drugie kępy jagód, na których spaliśmy, a które okazały się cudownym dodatkiem do śniadania.

Pod koniec dnia doszliśmy do schroniska, szło się ostro pod górę.

Norwegia tanie wczasy

Był tam gaz, ale po wodę trzeba było iść do rzeki. Z jadalni wychodziło duże okno na dolinę, przez które było widać chmury wiszące na naszym poziomie.

szlak turystyczny Norwegia

Trekking w Norwegii

Rano ruszyliśmy dalej. Po wyjściu ze schroniska, schodziło się w dół, do rzeki, na której wisiała most na linach, któremu brakowało kilka desek. Przeskoczyliśmy przez pierwszą lukę i wtedy pomyślałam, ze to przypomina film przygodowy, a nie normalną wycieczkę.

Trasa wiodła jeszcze przez płot (!), trzeba było wchodzić na drabinę i z niej schodzić.

Potem przez łąkę, którą ogarniało się wzrokiem, ale trasa wiodła przez kamienie ułożone w różnych miejscach, więc szło się góra-dół i pokonanie jej zajęło nam godzinę.

Zaczął się pojawiać gdzieniegdzie śnieg (był sierpień) i więcej pasących się owiec.

norwegia fajne miejsca

stavanger co zobaczyć

 

Pamiętam moment, w którym wyszliśmy na górę, obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam dolinę, nad która unosiła się mgła. Wiem, że zdjęcia tego nie oddadzą, ale co mi tam:

wczasy w norwegii

Dalej trasa wiodła przez rzekę i trzeba ją było pokonać skacząc z kamienia na kamień.

Potem szliśmy skarpą, a po lewej był znaczny spadek.

Odpoczęliśmy w kolejnym schronisku. Został nam ostatni, krótki fragment trasy. Myśleliśmy, że już nic nas nie zaskoczy. Doszliśmy do jeziora, po lewej i po prawej były pionowe skały, ani odrobiny suchego lądu, żeby przejść. Szczena mi opadła „Żeby tak na koniec”. Ach, ta Norwegia.

co zobaczyć w norwegii

Trasa wiodła z lewej strony. Z pionowej skały wystawały małe, ledwie widoczne, skalne platforemki wielkości stopy, po których trzeba było przejść, żeby potem skacząc z kamienia na kamień, dotrzeć na drugą stronę jeziora.

Koniec przygody

Chwilę później doszliśmy do asfaltowej drogi i poprosiliśmy ludzi, którzy tam byli, by nas podwieźli na dół. Byliśmy brudni, śmierdzący, nie myliśmy się od kilku dni. Mieliśmy mokre buty. Byliśmy zmęczeni i mieliśmy dość. A oni nie dość, że zawieźli nas na dół, to jeszcze przez bardzo długi tunel podwieźli nas do Lysebotn, skąd odpływał nasz prom. I pomyśleć, że początkowo chcieliśmy iść tamtędy na piechotę.

Rozbiliśmy nasz namiot w porcie z widokiem na fiord i na chmurki unoszące się nad nim. Zaszyliśmy się w namiocie, gdzie otworzyliśmy malutką wiśniówkę lubelską, przywiezioną po to, by świętować pierwszą rocznicę bycia razem.

Zachęcam do odbycia tej trasy. Została nam polecona przez znajomego Norwega, spotkaliśmy na niej samych Norwegów, to nie jest coś, co robią turyści. Możecie skorzystać z tej mapki przy planowaniu trasy. Ale dobrze jest ją sobie rozłożyć na więcej niż trzy dni, żeby móc ją całą pokonać na spokojnie.  Norwegia na pewno was zachwyci, tak ja i mnie.

Jeżeli trasa Ci się podobała, zostaw komentarz, lub polub moją stronę na facebooku: www.facebook.com/MojeVariete/ 

fjord lysebotn fjordfiordy w Norwegii

print


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Podróże

Jak zaplanować podróż do Kolumbii? Porady i ciekawostki

Kolumbia to kraj, który ze względu na swoją niegdyś trudną sytuację polityczną, dopiero zaczyna być odkrywany przez turystów. Jest egzotyczny, a turyści są mile przyjmowani przez miejscową ludność. Jeżeli też się tam wybieracie i zastanawiacie Czytaj więcej…

Podróże

Medellín miasto na miarę XXI wieku

W Medellín spędziłam tydzień. Przeszłam tam wiele uliczek i zobaczyłam wiele zabytków. Nie wszystkie są warte polecenia, mimo tego, że pozytywnie zostały ocenione na Tripadvisor. Co warto zobaczy w Medellín? Plaza Botero- Botero jest najbardziej Czytaj więcej…

Podróże

Cali w rytmie salsy- Podróż do Kolumbii

Czeka was podróż do Kolumbii? Zajrzycie do Cali. Miasto aż tętni rytmem salsy.  Kiedyś znane z działalności karteli narkotykowych, dzisiaj roztańczone. Cali stało się światową stolicą salsy, po tym, gdy grupa Niche nakręciła przebój Cali Pachangero, Czytaj więcej…