Będąc w Maroku, trzeba się wybrać na Starówkę do jednego z miast np. Marakeszu lub Fezu. Eksploracja miasta, to przede wszystkim poruszanie się w gąszczu stanowisk targowych, znajdujących się na starym mieście.

Wysiadasz z taksówki i nagle robi się strasznie głośno. Kilkoro ludzi podchodzi szybko do ciebie, żeby zaproponować ci nocleg u znajomego. Idziesz za nimi przez ciasne uliczki. Ledwie uskakujesz przed rozpędzonym motorem. Bierzesz wdech i przepychasz się dalej przez tłum ludzi.

Docierasz do hotelu i mimo, że znajdujesz się w Maroku, znanym z kultury targowania się, właściciel nie jest chętny spuścić z ceny. Ma prawie pełne, wie, że znajdzie się ktoś jeszcze. Sytuacja powtarza się.

W końcu dotarliśmy do hotelu, w którym było więcej pustych miejsc. Na nasze pytanie o niższą cenę, chłopak na recepcji kategorycznie odmawia.

Mój chłopak mówi mu, że jeżeli nam wynajmą, to zarobią cokolwiek, jeżeli nie, to będą mieli tylko puste miejsca. Ta informacja jest dla niego tak odkrywcza, że dzwoni do właściciela (prawdopodobnie swojego ojca). Po odłożeniu słuchawki mówi nam, że możemy zostać.

targowanie się w Maroku

Targowiska w Maroku

Mamy więc stoiska z przyprawami. Egzotyczne, pięknie usypane w kopce, są niekiedy wizytówką Maroka. Są takie tanie, że zaopatrujemy się porządnie.

Mamy sklepy z kosmetykami, gdzie możesz kupić ałun, szampony z glinki, które w ogóle się nie pienią, patyczki z jakiejś rośliny do dłubania w zębach, kryształki eukaliptusa do wdychania i do herbaty, olejki eteryczne i masa innych rzeczy. Oglądamy je wszystkie i pytamy się właściciela, czy nie wie, gdzie możemy coś zjeść. Jego znajomy nas zaprowadza.

Lokalni jedzą tam jakąś kaszę na mleku. Aż mnie zemdliło od ilości cukru w tym, ale nie ma co narzekać. Kosztowało chyba złotówkę. Gdy tylko skończyliśmy, okazało się, że chłopak, który nas tam przyprowadził, czekał na nas, żeby nas z powrotem zaprowadzić do sklepiku. Nie wypuszcza się klienta, po tym, jak się przykuło jego uwagę.

Kupujemy to, co chcemy. Targujemy się i płacimy. Na twarzy sprzedawcy wyraźny jest smutek. Albo spodziewał się, że białym sprzeda więcej, albo to element strategii negocjacyjnej.

Idziemy dalej. Sprzedawcy zagadują i wykrzykują natrętnie: „Skąd jesteście? Niemcy? Japonia?”. Byle tylko przykuć uwagę, nawiązać konwersację. Nawet sześcioletnie dziecko podeszło do nas i zaczęło recytować, że jego brat ma fajną restaurację widokową, że zaprasza i, że watching is for free. Ale nie rozumie naszej odpowiedzi po angielsku.

Znają kilka zdań w każdym języku, nawet po polsku. Zachęcają swoim hasłem, że oglądanie jest za darmo. Niekiedy, jak oglądamy mapę, proponują, że nas podprowadzą, a potem domagają się za to pieniędzy.

Sztuka targowania się

Zatrzymujemy się przy sklepiku ze skórzanymi portfelami. Mój chłopak chce sprawdzić, jak to u nich wygląda z tym negocjowaniem. Pyta o cenę portfela. Przepadł, teraz facet nie pozwoli mu odejść. Zaczął od ceny 30 euro, a gdy mój chłopak chciał odłożyć portfel, systematycznie schodził w dół. Kupił go za 7 euro. W Fezie zobaczyliśmy taki portfel wystawiony za 5 euro.

Buty ze skóry, torebki, portfele – jest w czym wybierać. Chcę sobie kupić kolorową torebkę z włosia wielbłąda. Pan przysięga, że nie może mi jej sprzedać poniżej 90 szekli, bo to cena, po jakiej ją kupił. Chwilę później sprzedaje mi ją za 60 szekli. I jeszcze wygląda na bardzo zadowolonego ze sprzedaży.

Dla nich nie istnieją problemy. Gdy mówisz, że nie chcesz czegoś kupić, bo tutaj jest brudne, biegną po wodę i to czyszczą. Gdy mówisz, że pasek jest za długi, szukają sprzączki.

Skosztuj pomarańczowego soku

Na głównym placu znajdowały się wozy, w których sprzedawano sok z pomarańczy. Było ich tak wiele, że następnego dnia nie umieliśmy trafić do tego, w którym dzień wcześniej sok nam smakował.

Po dwóch sokach odkryliśmy, że dolewają tam wody, a niekiedy dosypują cukru. Trzeba im było powiedzieć, żeby tego nie robili. I kiedy patrzyłeś im z boku lady na ręce, to tego nie robili. Ale gdy tylko na chwilę odwróciłeś się w drugą stronę, natychmiast dolewali ci wody.

Ludzie w Maroku

W sklepie z pamiątkami poznaliśmy Araba, który zaprosił nas do siebie. Poczęstował winkiem. Mówił, że da się je kupić w niektórych supermarketach dalej od centrum.

Opowiedział nam swoją historię. Jako, że wychował się w rodzinie Beduinów, organizowali wycieczki na wielbłądach na pustynię dla turystów. Tam poznał Kanadyjkę, z która utrzymywał kontakt nawet gdy wyjechała.

Umówili się, że się spotkają się w Casablance. Wtedy zapytała go, czy ją kocha. „Co miałem zrobić? Leżeliśmy w łóżku, w hotelu. Powiedziałem jej, że tak.” Ona zapytała, czy za nią wyjdzie. Odpowiedział jej, że to dużo załatwiania, trzeba zebrać wszystkie papiery. Ona powiedziała, że ma wszystkie w torbie.

Ożenił się z nią. Ona miała gabinet masażu w Kanadzie. Pojechał do Tajlandii, żeby uczyć się masażu i pracować z nią. Po czasie małżeństwo się przestało układać. Wrócił do Maroka, a za oszczędności kupił sobie riad. Riad to jest hotel-dom, zazwyczaj prowadzony przez całą rodzinę. Na środku znajduje się patio pod gołym niebem, a dookoła pokoje.

Nasz znajomy Arab proponuje nam też, że możemy iść z nimi do łaźni koedukacyjnej. Arabki są ubrane od stóp do głów, ale nie mają problemów, żeby wykąpać się nago przy tłumie facetów i innych kobiet. Odmawiamy, bo jutro mamy pociąg do Fezu.

co zwiedzić w Maroku

Jeżeli udało mi się przenieść cię na chwilę do klimatycznego Maroka, zostaw komentarz, lub polub moją stronę na facebooku: www.facebook.com/MojeVariete/ 

print


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Podróże

Jak zaplanować podróż do Kolumbii? Porady i ciekawostki

Kolumbia to kraj, który ze względu na swoją niegdyś trudną sytuację polityczną, dopiero zaczyna być odkrywany przez turystów. Jest egzotyczny, a turyści są mile przyjmowani przez miejscową ludność. Jeżeli też się tam wybieracie i zastanawiacie Czytaj więcej…

Podróże

Medellín miasto na miarę XXI wieku

W Medellín spędziłam tydzień. Przeszłam tam wiele uliczek i zobaczyłam wiele zabytków. Nie wszystkie są warte polecenia, mimo tego, że pozytywnie zostały ocenione na Tripadvisor. Co warto zobaczy w Medellín? Plaza Botero- Botero jest najbardziej Czytaj więcej…

Podróże

Cali w rytmie salsy- Podróż do Kolumbii

Czeka was podróż do Kolumbii? Zajrzycie do Cali. Miasto aż tętni rytmem salsy.  Kiedyś znane z działalności karteli narkotykowych, dzisiaj roztańczone. Cali stało się światową stolicą salsy, po tym, gdy grupa Niche nakręciła przebój Cali Pachangero, Czytaj więcej…